Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Poznaj bliżej Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie:





Opinie o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie to strona rzetelnych opinii oraz informacje o placówkach ochrony zdrowia.
Zachęcamy Ciebie do zostawienia swojej opinii o tym miejscu w komentarzach na dole tej strony.
Swoją rzetelną i prawdziwą opinią pomożesz rozwijać się tej placówce medycznej, przychodni medycznej, szpitalowi wyeliminować błędy ale także możesz pomóc i utwierdzić praujący tam personel, że twoja wizyta była poprawna. Pamiętaj, wszyscy doceniają miłe słowa oraz konstruktywną krytykę. Obie wypowiedzi wspierają rozwój Polskiej Służby Zdrowia.

Ocena Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie





Jeśli zwykłe informacje o szpitalu/ przychodni Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie nie wystarczają Ci, a sponsorowane artykuły na innych stronach nie przemawiają do Ciebie to sprawdź prawdziwe opinie i przeczytaj historie o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie z pierwszej ręki

Najnowsze historie o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie
Chciałam podzielić się swoja opinia na temat ODDZIAŁU KARDIOLOGII INWAZYJNEJ w szpitalu MSWiA w Warszawie.
moja mamusia leżała na tym oddziale 10 dni. byłam u niej 2-3 razy dziennie po kilka godz, wiec mogłam zaobserwować prace personelu i s… [przeczytaj całą opinię]

o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Uraz czaszkowo-mózgowy po wypadku komunikacyjnym.

Drugiego dnia po wypadku lekarz Paweł Mielniczek przygotował mój wypis na dzień kolejny mimo, że kontaktu ze mną praktycznie nie było, nie byłam w stanie usiedzieć z bólu kręgosłupa, ni… [przeczytaj całą opinię]

o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Potwierdzam powyższe opinie. Byłem tam w grudniu 2015 roku.
O jakości leczenia nie mogę się wypowiedzieć gdyż nie dostąpiłem tego zaszczytu. Natomiast o organizacji pracy i informacji to nawet nie można powiedzieć BURDEL. W burdelu jest wi… [przeczytaj całą opinię]

o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Potwierdzam ww. wpis zero zainteresowania ze strony lekarza zwłaszcza jeśli trafi się na Panów Doktorów – zakamuflował się na drugiej sali i grzebał w komputerze czekając aż mu się dyżur skończy no i skończył zostawił wszystko dla na… [przeczytaj całą opinię]

o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Szanowni Pacjenci,

Zanim traficie na SOR ( Szpitalny Oddział Ratunkowy) do szpitala MSWiA zastanówcie się dwa razy. Czegoś podobnego nie widziałam w Polsce. Na SOR trafiłam z podejrzeniem wyrostka, przywiozła mnie karetka o godz 16:00. Do go… [przeczytaj całą opinię]

o Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Zachęcamy do pisania swoich historii o przychodni/ szpitalu.
Napisz swoja opinię i daj możliwość przeczytania jej innym by mogli poznać prawdę

Przeczytaj wszystkie opinie naszych użytkowników


Dane szpitala / przychodni





Zapoznaj się z podstawowymi danymi adresowymi Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie. Znajdź łatwo na mapie ale również zachęcamy do telefonicznego kontaktu na nr telefonu do Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie by umówić się na wizytę lub przyjęcie


Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Ulica: Woloska 137
02-507 Warszawa, mazowieckie





Napisz swoją opinię/ podziel się wrażeniam z wizyty.
Przejdź na dół strony i napisz.

Wszystkie opinie na forum są wyrażane przez naszych czytelników i stanowią ich subiektywne zdanie oparte na odczuciach z pobytu i leczenia w Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

5 odpowiedzi do “Warszawa, Centralny Szpital Kliniczny Msw w Warszawie”

  1. Szanowni Pacjenci,

    Zanim traficie na SOR ( Szpitalny Oddział Ratunkowy) do szpitala MSWiA zastanówcie się dwa razy. Czegoś podobnego nie widziałam w Polsce. Na SOR trafiłam z podejrzeniem wyrostka, przywiozła mnie karetka o godz 16:00. Do godziny 23:30 jeszcze nie zostałam przyjęta, bo…. za dużo pacjentów! Burdel w kartach pacjenta, podchodzili różni lekarze, szukali kart, mieszali je, ludzie czekali od ponad 20 godzin! Istny horror! Do lekarza czy nie daj Bóg pielęgniarki nie można było się odezwać, dlatego, że byli zdenerwowani nową sytuacją ( nowy system informatyczny) którego musieli się uczyć… i robili to, zamiast pomagać chorym i potrzebującym. Byłam świadkiem, jak pacjent oczekujący o dkilku godzzin z migotaniem komór serca ( podejrzewali zawał) wyszedł na własne żądanie, mówiąc, że „woli umrzeć w domu”! Pytanie! Do kogo i gdzie w takim razie mamy się zgłosić, gdy potrzebujemy pomocy? ok godz 1 w nocy ( zaznaczam, że zmienił się personel) Paani doktor pozwoliła mi jechać do domu się przespać, wrócić rano, bo i tak przez noc nikt mi nie udzieli pomocy. Gdy wróciłam rano, oczywiście już jej nie było, bo kolejny personel zaczął zmianę, dostałam porządny opieprz, za to, że wyszłam, że mi nie wolno ( czytaj dalej: uciekłam)… Powiedziałam, że Pani dr pozwoliła mi wyjść i kazała wrócić rano… Niestety powiedzieli, że mogę czekać kolejne 20 godz w tym wypadku… Jak poprosiłam, jeszcze grzecznie, aby udzielono mi pomocy, bo boli mnie tak samo jak w momencie, gdy wzywałam pogotowie, Pani ” w okienku” oznajmiła, że mogę sobie jechać do innego szpitala, bo mają 1 lekarza na SORZ-e na tyle osób ( ok.40 na daną chwilę) i mi nie pomogą! Nie wytrzymałam ciśnienia, a jestem osobą dość cierpliwą, jak zrobiłam awanturę ( dodam jeszcze, że nie chciała mi dać wypisu) to wypis dostałam w przeciągu 5 minut podpisany przez lekarza, na którego podobno miałam czekać ok 5 godzin, żeby się podpisał pod wypisem. Zauważyłam, że pacjenci, którzy oczekiwali na pomoc, po usłyszeniu mojego wywodu ( nie osczędzałam głosu) niektórzy opuścili SOR… Po wyjśćiu udałam się do Dyrekcji, do rzecznika Praw Pacjenta… Tam grzeczna Pani powiedziała, że ona może przekazać Dyrekcji, co tam się dzieje, że ona wie, że nie jestem pierwszą i pewnie ostatnią osobą, że ona nic nie może zrobić i, że mogę napisać skargę! Przecież to do niczego nie podobne!!! Kończąc wywód powiem, że udałam się do Szpitala Bielańskiego celem uzyskania dalszej pomocy. Po kilku godzinach w końcu lekarz się mną zajął… Wiem, że dzisiejsza i polska służba zdrowia daje wiele do myslenia, w szpitalach na SORZ-e jest ciężko i długo sie czeka na przyjęcie, ale Szpital MSWiA przekracza wszelkie granice! ODRADZAM DRODZY PACJENCI!

  2. Potwierdzam ww. wpis zero zainteresowania ze strony lekarza zwłaszcza jeśli trafi się na Panów Doktorów – zakamuflował się na drugiej sali i grzebał w komputerze czekając aż mu się dyżur skończy no i skończył zostawił wszystko dla następnej zmiany, która nie wiedziała od czego zacząć i zaczęła od nowych pacjentów bo oni nie zostali jeszcze zaopatrzeni, nie ma wody nawet do picia, nie ma gdzie usiąść, kroplówkę wręczają w rękę i każą sobie znaleźć jakieś miejsce. Personel medyczny opryskliwy i odporny na wszystko przykład brany wyraźnie z lekarzy – pacjenci grzebią w kartach chorych pozostawionych przez Panów Doktorów. Koszmar. Nigdy więcej lepiej umrzeć w domu.

  3. Potwierdzam powyższe opinie. Byłem tam w grudniu 2015 roku.
    O jakości leczenia nie mogę się wypowiedzieć gdyż nie dostąpiłem tego zaszczytu. Natomiast o organizacji pracy i informacji to nawet nie można powiedzieć BURDEL. W burdelu jest większy porządek.
    Przeszedłem szpitalne budynki od ul.Wołoskiej do ul.Miłobędzkiej szukając według wskazówek personelu potrzebnej mi poradni specjalistycznej do której zapisałem się prawie rok wcześniej.Dopiero Pan Salowy, który wywoził kontenery ze śmieciami poinformował mnie w sposób jednoznaczny i właściwy.Pokierował mnie podziemnymi korytarzami żebym nie musiał moknąć. Jedyna kompetentna osoba na jaką trafiłem. Niestety zanim dotarłem do poradni miałem już 30 minut spóźnienia. I co tam usłyszałem – proszę czekać.
    Na inne pytania: jak długo, czy zostanę przyjęty jeszcze w dniu dzisiejszym czy też mam się zgłosić w innym terminie już odpowiedzi nie uzyskałem.
    Trzasnąłem drzwiami i wyszedłem. Zatelefonowałem do informacji NFZ, uzyskałem numery telefonów do innych poradni w Warszawie i wciągu 14 dni w przychodni na Białołęce. Szybko, kompetentnie i elegancko!

  4. Uraz czaszkowo-mózgowy po wypadku komunikacyjnym.

    Drugiego dnia po wypadku lekarz Paweł Mielniczek przygotował mój wypis na dzień kolejny mimo, że kontaktu ze mną praktycznie nie było, nie byłam w stanie usiedzieć z bólu kręgosłupa, nie byłam w stanie chodzić z powodu niedowładu nogi. Przeciwbólowo miałam brać paracetamol. 10 dni później po wezwaniu pogotowia z powodu nieznośnego bólu przepisano mi tramal, dopiero wtedy zaczęła mi wracać świadomość.
    Teraz dowiaduję się, że problemy kręgosłupa które mi dolegają mogą wynikać z tego że nie założono mi kołnierza ortopedycznego.
    Po wypadku lekarze nie zrobili nic by pomóc mi wrócić do zdrowia, jedynie pozbyli się mnie ze szpitala czy nie po to by chronić sprawcę przed konsekwencjami?

  5. Chciałam podzielić się swoja opinia na temat ODDZIAŁU KARDIOLOGII INWAZYJNEJ w szpitalu MSWiA w Warszawie.
    moja mamusia leżała na tym oddziale 10 dni. byłam u niej 2-3 razy dziennie po kilka godz, wiec mogłam zaobserwować prace personelu i stosunek do pacjenta. moja opinie podzieliły inne chore, które tez leżały na tej sali. pacjent- to intruz na tym oddziale, o wszystko trzeba było się prosić i o nic nie można było się doprosić. W ciągu pierwszego tygodnia 3 rożne diagnozy, a stan mojej mamusi pogarszał się z dnia na dzień! zastrzyk z insuliny potrafili zrobić w czasie obiadu, a powinno być 30 min. przed gl. posiłkiem, wziewkę (inhalator) z lekarstwem, które trzeba było podawać regularnie (chyba) co 4 godz np. przywieźli, postawili i powiedzieli, ze zaraz podłączą. po godzinie , gdy poszłam o tym przypomnieć, to wzięli i w ogóle zabrali, bo:’teraz jest obiad’.pani, która zbierała puste talerze (chyba salowa), na prośbę mojej mamusi: czy może przy okazji wyrzucić pusta papierowa tackę do kosza, który stał przy samych drzwiach, odpowiedziała, ze: NIE, bo ona nie jest od tego, tylko jest ‚od nadzoru’ (sic!) i wyszła z sali. rano, po nocy przyszła następna pani z personelu do obłożnie chorej leżącej obok i zadała pytanie do pozostałych pan na sali: ile ta obłożnie chora wypiła płynu w ciągu nocy? a pytanie powinno być: czy ktoś z personelu zainteresował się, żeby tej chorej podać chociażby przysłowiową szklankę wody? (bo ona sama to nawet nie mogła usiąść w łóżku). nie mówiąc już o karmieniu tej pani, które również przedstawiało sobą bardzo wiele do życzenia! gdy poszłam na rozmowę do pani ordynator, to powiedziała, ze daje mi 5 min, a kiedy poprosiłam o wyznaczenie dnia i godz na rozmowę, to dowiedziałam się, ze: ‚mam roszczeniowy stosunek’!
    reasumując: co dziwić się pani salowej, jak sama pani ordynator nie grzeszy empatia!!!
    jedynym plusem na tym oddziale to: wspaniała, ludzka lekarka prowadząca: dr. Elzbieta Piechocka! ze 2-3 mile i chętne do pomocy panie pielęgniarki, oraz czyste podłogi.
    na koniec dodam, ze rodzina zabrała na własną prośbę panią obłożnie chora, a ja przeniosłam moja mamusie do innego szpitala, gdzie nareszcie ma odpowiednia opiekę, leczenie i dzięki temu szybko dochodzi do zdrowia!